Narodziny Banku Spółdzielczego – to również ma miejsce
Aby założyć w Polsce bank spółdzielczy – minimum 10 osób (tylko osoby fizyczne) – musi posiadać wspólnie 1 mln euro, czyli obecnie ponad 4 miliony złotych. Mieć świadomość, że ktoś kto włoży 10 razy mniej kapitału niż on będzie miał tak samo ważny głos na Walnym Zgromadzeniu i jeszcze świadomość, że czeka założycieli mnóstwo „pracy u podstaw”. Dyskusje w sejmie dotyczące możliwości rozszerzenia grup założycieli o spółdzielnie lub w ogóle osoby prawne nie przyniosły skutku w postaci nowych zapisów. Być może jest to jedna z przyczyn, że w Polsce nie powstają banki spółdzielcze. A, że są potrzebne nowe banki i jest dla nich miejsce udowodniły ostatnie lata, kiedy oprócz Getin Bank, pojawił się: Noble, Polbank, Alior, Alianz… W Polsce ostatnie banki spółdzielcze powstały na bazie oddziałów innych banków na początku lat 90tych.
Wolny rynek nigdy nie będzie przyjazny nowym inicjatywom, zwłaszcza teraz, kiedy banki muszą się odkuć po roku pełnym nerwów i licznych strat. Ale nie tylko rynek decyduje o powodzeniu inwestycji. W wielu krajach wciąż mocno rozwijane są projekty o charakterze społecznym, wręcz socjalnym. W Malezji dwa duże banki (Bank Rakyat oraz Bank Persatuan) są spółdzielniami. Ich sukces na rynku zachęcił rząd tego kraju do zainicjowania utworzenia trzeciego banku spółdzielczego. A Malezja nie jest dużo biedniejszym krajem od Polski, aby fakt tworzenia BS-u tłumaczyć zasobnością społeczeństwa. PKB per capita Malezji na koniec 2008 roku to 14 tys. USD i 60 miejsce na świecie, a Polski 17 tys. USD i miejsce 50. Pomysł z utworzeniem banku spółdzielczego dla biedniejszego społeczeństwa ma obecnie 165 w rankingu Rwanda. Pomoc w utworzeniu banku spółdzielczego niesie Kenia, której bank sprawnie działa i może być wzorem dla wielu inicjatyw gospodarczych w Afryce. Pomoc – wg ustaleń – ma objąć szkolenia, pomoc organizacyjną i możliwość odbycia praktyk w Kenii.
Pierwszy i drugi przykład skłania jednak do refleksji. Tam gdzie jest biedniej – wprawdzie słonecznie, ale gorzej pod względem ekonomicznym niż u nas – mogą powstawać banki spółdzielcze. Co więcej, banki te będą pewnie bardzo zacofane w porównaniu z tym co my osiągnęliśmy. Kolejny „słoneczny” przykład może temu jednak przeczyć. W RPA stopień ubankowienia jest niski i tą niszę prawdopodobnie wypełni bank spółdzielczy. Dość specyficzny bank, założony przez operatora sieci komórkowych.
Specyfika działania tego Banku będzie opierać się na małych sklepach. Ich właściciele będą działać jako członkowie banku oraz jego personel. Klientami banku są osoby posiadające telefon komórkowy w sieci Flash koncernu Take it Eazi. Mogą oni dokonywać transakcji oraz sprawdzać saldo za pomocą swoich komórek. Zasilenie konta odbywa się w sklepie, który podpisał umowę z bankiem. Funkcję bankomatów również posiada właściciel sklepu, który posiada specjalne urządzenie GSM. Obecnie projekt pilotażowy okazał się sukcesem. W ponad 700 sklepach pojawił się „bankomat” i możliwość założenia konta bankowego. Obrót od sierpnia 2009 roku wyniósł 2,7 miliona Rand (1 ZAR to równowartość ok. 0,40 zł). Firma planuje pojawić się w ponad 100 tys. placówek w całym kraju. Ryzykowne wydaje się być, iż sprzedawca będzie – oprócz przyjmowania depozytów i realizowania wypłat – odpowiedzialny za udzielanie pożyczek. Stabilność kapitału Banku będzie regulować zapis, iż członek nie będzie mógł jednorazowo wypłacić swojego udziału. Z polskiego punktu widzenia obostrzenia wydają się być – delikatnie mówiąc – niewystarczające. Bank należy już do związku banków spółdzielczych w RPA – SACCOL, można więc łatwo sprawdzić wiarygodność tej instytucji. Działalność SACCOL przewiduje m.in. sprawdzanie poprawności działania spółdzielni oraz dostarczania niezbędnej wiedzy nowym członkom.
Powstawanie nowych banków spółdzielczych nie jest dość powszechne dlatego właśnie warto czasem przyjrzeć się w którą stronę podążają Ci, którzy mogą sobie pozwolić na realizację najśmielszych pomysłów, nie mają bagażu historii i zobowiązań. W Polsce zapewne nikt nie natrudzi się dla innych. Spółki typu Polkomtel pewnie nie zaryzykowałyby tworzenia czegoś dla kogoś bez możliwości pełnej kontroli takiej instytucji czy czerpania z niej wysokich zysków. Ryzykowanie kilkuset tysięcy na założenie banku spółdzielczego przez osobę fizyczną również nie wydaje się zachęcające… Pozostaje więc śledzić innych i czasem czerpać z ich pomysłów.
Michał Wilk
Tekst opublikowany w Banku Wspólnych Sił

